srp

 

Teza 3. Schizofrenia jest nie tylko chorobą - perspektywa beneficjenta

 

Schizofrenia jest nie tylko chorobą. Jeżeli tak stawiamy tezę, to musimy założyć wcześniej, że jest ona chorobą, co jednak nie zawsze musi być oczywistością, a zależy od podejścia w medycynie (patrz nr 19 ,,Dla Nas” dr n. med. J. Morasiewicz ,,Schizofrenia jest chorobą”). Bez wchodzenia w polemikę przyjmijmy, że schizofrenia jest chorobą, nie do końca poznaną, jeżeli chodzi o mechanizmy jej powstania, dotykającą wielu wymiarów życia człowieka.

Z punktu widzenia osoby nią dotkniętej można ją uznać za szczególny sposób egzystencji, sposób, w którym za pozornym chaosem, rozbiciem i rozszczepieniem dostrzec można wyraźną strukturę i jej sens. Jest chorobą, która nie niszczy osobowej warstwy człowieka, ale która, choć z jednej strony może utrudniać jej przejawianie się i rozwój, z drugiej jednak może ów

rozwój wspomagać, stając się impulsem do przemiany osobowego życia w stronę wartości i sensu (por.  M. Opoczyńska ,,Kim jestem”). Można powiedzieć, że istnieje tyle schizofrenii, ile „schizofrenicznych światów” osób chorujących na schizofrenię. Profesor Kępiński pisał, że ,,w świecie przeżyć osób dotkniętych schizofrenią dostrzec można w katastroficznych rozmiarach wszystkie

cechy egzystencji ludzkiej”.

Skoro schizofrenia dotyka całej złożoności człowieka, to wpływa znacząco na kształt egzystowania nie tylko w trakcie epizodów chorobowych, ale również modyfikuje sposób postrzegania świata i oddziaływanie na środowisko zewnętrzne w trakcie remisji i dochodzenia do zdrowia. Ponieważ znacząco dotyka relacji osobowych możemy ją potraktować jako zjawisko społeczne, wpływające na funkcjonowanie nie tylko jednostek, ale i społeczeństwa przede wszystkim poprzez rodzinę, która jest najmniejszą komórką społeczną. Choroba psychiczna stawia otoczenie przed możliwością różnorakiej reakcji na zaistniałą sytuację. Można powiedzieć, że miarą dojrzałości społeczeństwa w jego sensu

stricte ludzkim aspekcie jest traktowanie osób, które potrzebują pomocy, wsparcia, są ułomne, kalekie lub bezradne i bezbronne. W dobie komercjalizacji i utylitarnych sukcesów stanowi to duże wyzwanie.

Przez lata pokutował w społeczeństwie pogląd, że chorzy psychicznie są niebezpieczni i wymagają izolacji. Miało to swoje uzasadnienie w ówczesnym stanie wiedzy medycznej i farmakologicznej. Dzisiaj to już przeszłość, ale gdzieś pozostały uprzedzenia, lęki, stygmatyzacja i tendencje do wykluczania ze świata zdrowych. Te kwestie szukają nadal rozwiązania, a kierunki w psychiatrii niosą dla chorych duże nadzieje. Problem z chorobą psychiczną nie kończy się jednak wraz z ustaniem ewidentnych oznak zaburzenia. Pozostaje, czasem długotrwały proces dochodzenia do zdrowia. Trzeba przystosować się do nowej sytuacji, przezwyciężać słabości i nowo powstałe nieznane dotychczas ograniczenia, budować z mozołem pozytywne relacje i pomimo pokusy odcięcia się od świata nie alienować się. Powracać do życia, w czym obecnie pomocna jest psychiatria środowiskowa z jej różnorodnymi formami aktywizowania osób po kryzysach i kompetentną kadrą.

Kryzys w chorobach z kręgu schizofrenii łączy się bardzo często z cierpieniem, które jest nieporównywalne z dotychczasowymi przeżyciami. Towarzyszy ono chorym, gdy doświadczają swej

bezsilności wobec granic, na jakie natrafiają, granic wyznaczanych przez prawa natury, życia i śmierci, granic, jakie niesie ze sobą poczucie absolutnej pustki, samotności i zagubienia w czasie i przestrzeni, wtedy gdy toczą walkę z samym sobą, gdy analizują swe życie, które wydaje im się zupełnie bez sensu, gdy bez skutku pragną realizacji najważniejszych dla siebie wartości (por.

M. Opoczyńska ,,Kim jestem’’). To cierpienie i trudne doświadczenia związane z chorobą mogą potraktowane być w życiu jako dar, jako okazja do ujrzenia siebie, swojego miejsca w świecie i celu

egzystencji, w innym świetle. Choroba odkrywa nowe wymiary, niesie przewartościowania i ukierunkowuje na nowe tory, często bardziej altruistycznego podejścia do życia, pogłębionej wiary religijnej i duchowości. Dezintegracja przeradza się w nową jakość, w zwrócenie się ku transcendencji.

To, czym ta choroba tak naprawdę jest, w dużej mierze zależy od nas samych, ludzi, którzy przez to przechodzą. Nie jesteśmy zdeterminowani, jesteśmy wolni, chociaż ograniczeni realną rzeczywistością. Możemy nadal kreować nasze życie, dokonując wyborów i biorąc za nie odpowiedzialność. To prawda, że czasem jest to trudne, powiedziałabym, nawet heroiczne, gdy dla zdrowych jest zwykłą codziennością. Schizofrenia to nie tylko choroba, to nasz los, nasza forma istnienia. W tych rozważaniach o schizofrenii nie jest najważniejsze skupienie się na tym, czym ona jest, ani rozpatrywanie jej w kategoriach jednostki chorobowej. Dla człowieka dotkniętego

kryzysem psychicznym najistotniejsze jest, co on sam później zrobi z doświadczeniem, które go dotyka. Czy uzna i przyjmie jako najgorsze zło, czy patrząc głębiej, afirmując je, dostrzeże w tym

doświadczeniu życiowym zalążek konstruktywny. To, czy choroba nas zdruzgocze, zdegeneruje jako człowieka, zależy w dużej mierze, w obszarze samej najgłębszej esencji człowieczeństwa tylko

i wyłącznie od nas. W wolności, która jest atrybutem człowieka możemy zadecydować: co dalej z tobą chorobo psychiczna? Patrząc po latach (mówię to z własnego doświadczenia) może się bowiem okazać, że kryzys psychiczny to dar, ,,talent” otrzymany od Boga. ,,Talent’’ z przypowieści biblijnej można zakopać albo pomnożyć. Ten ,,talent’’ również. Bo przecież schizofrenia i inne zaburzenia psychiczne to nie fatum, to nie złośliwy demiurg czyhający na radość i szczęście naszego istnienia.

W egzystencję ludzką wpisane jest cierpienie, doświadczanie zła, jako konsekwencji grzechu pierworodnego wprowadzającego zranienia i nieuporządkowanie w naturze ludzkiej. Nasze życie, można by powiedzieć, jest dziełem sztuki zadanym nam do wykonania przez Stwórcę, w którego zamyśle jest doprowadzenie nas do pełni doskonałego zjednoczenia z Nim w Królestwie Niebieskim. Przez chorobę psychiczną nie jesteśmy gorsi w swym pięknie, do którego zostaliśmy powołani. Choroba, jak trampolina może posłużyć nam do wzniesienia się wzwyż. Od nas zależy, czy spróbujemy ją wykorzystać do odbicia się, czy położymy się na niej biernie i będzie bezużyteczna. ,,Nie unikanie cierpienia ani ucieczka od bólu uzdrawia człowieka, ale zdolność jego akceptacji, dojrzewania w nim, prowadzi do odnajdywania sensu przez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpiał z nieskończoną miłością (Benedykt XVI, Encyklika ,,Spe Salvi” 37).

Człowieczeństwo ma zawsze szansę realizacji, ale by w chorobie psychicznej nie uległo degradacji, deformacji i skarłowaceniu zależy w dużej mierze od uwarunkowań medycznospołecznych. I o to walczymy. O prawo do realizacji naszego człowieczeństwa.

 

BARBARA

Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi’

Kraków

 

 

 

 

Teza 3. Schizofrenia jest nie tylko chorobą - perspektywa profesjonalisty.

Złota klatka

 

Kryzys psychiczny dotyka najgłębszej części naszego istnienia – tożsamości. Tożsamość to świadomość siebie, to pamięć o sobie w przeszłości; jakim byliśmy dzieckiem, kto nas kochał,

kto był naszym wrogiem, jak spędzaliśmy wakacje… To poczucie, że jestem tu i teraz, w tym czasie i w tym ciele, a w przyszłości to chciałbym… W trakcie chorowania to wszystko może się rozstroić, a chaos w myślach i uczuciach nie pozwala już na spokojną codzienność. Powrót do siebie samego jest trudny. Jeśli lustro, w którym się człowiek przegląda rozbije się na kilka kawałków, nie jest łatwo go poskładać i skleić, a to co widzimy, może być nieco inne.

Przyjaciele starają się nas nie opuścić, zwłaszcza w pierwszym okresie. Jak wielu ich zostanie po roku? Rodzina widzi, że wszystkie marzenia i plany związane z nami mocno się zachwiały, a może nawet są nierealne? Czujemy te wszystkie obawy rodziny, bo przecież są one także nasze. Czy damy radę...? uczyć się, wrócić na studia, pracować...? znaleźć partnera i miejsce dla siebie w świecie…?

Wydaje się, iż uczuciem, które w pierwszym okresie po kryzysie może towarzyszyć osobie chorującej, jest wstyd. Może on zaciskać pęta na aktywności; jeśli ktoś czuje się słabszy, z małym poczuciem własnej wartości, z poczuciem wstydu – nie ma zbyt wiele energii do działania.

Fundament, na którym stoi człowiek – poczucie istnienia w znanej rzeczywistości – rozsypuje się. A konsekwencje kryzysu psychicznego, a więc leczenia psychiatrycznego pojawiają się głównie w relacjach z innymi i w życiu społecznym. Osoba chorująca przestaje być uczniem, studentem, pracownikiem, kolegą, staje się pacjentem. Ta jedna rola, rola pacjenta, nawet jeśli nie trwa zbyt długo, jest ograniczeniem i zawężeniem nie tylko w świadomości chorego i bliskich, ale też w realnym działaniu.

Innym ograniczeniem działania i wolności osoby chorującej może być uczucie zależności. Zależność od systemu, który pomaga… od rodziny, która się troszczy, od przyjaciół… Wzmożona czujność tych wszystkich osób na zachowania osoby chorującej, na jej samopoczucie, jest przez nią doskonale wyczuwana i może być swoistą złotą klatką.

Osoba chorująca psychicznie, która wypada ze swoich ról społecznych jest „uwięziona” w klatce diagnozy, własnych zawiedzionych oczekiwać i emocji, a także zmienionych relacji z innymi.

Rodzice troszczą się o nią jak o małe dziecko, przyjaciele nie ufają – czy można z nią dalej „konie kraść”?, rozmawiać swobodnie nie zważając na nic? W pracy lub na studiach odnalezienie

się w grupie też łączyć się może z niepokojem – jak koledzy mnie teraz spostrzegają oraz czy pracodawca da mi te same zadania i będzie ufał w moją odpowiedzialność.

Jeśli się spotyka bezpośrednie zachowania dyskryminujące, np. ktoś nie chce zatrudnić osoby chorującej, można z tym walczyć. To co jest jawnym zachowaniem – można nazwać, pokazać

inną perspektywę, można wyjaśniać albo odwrócić się i odejść.

Najtrudniejsze jest zachowanie pozornie poprawne, maska miłego uśmiechu, ale naprawdę brak kontaktu i zrozumienia, które przykrywają lęk przed osobą chorującą.

Innym czynnikiem o kolosalnym znaczeniu jest przekonanie samej osoby chorującej – jakie ona ma możliwości i co może zrobić. Te przekonania, osłabiona wiara w siebie niejednokrotnie

stanowią zasadnicze przeszkody w podjęciu aktywności po chorobie. Istnieją więc dwa poziomy przeżywania osoby chorującej i jej najbliższych: ten wewnętrzny – „czy ja mogę…? czy dam radę..?”

i ten zewnętrzny – jak inne osoby wokół osoby chorującej (rodzina, pracodawca, koledzy ze studiów) traktują osobę po kryzysie.

Jeśli relacja jest partnerska, jeśli jest to rola studenta, ucznia czy pracownika – wtedy jest lepsza szansa na powrót do środowiska.

Najlepiej jest, jeśli obie te płaszczyzny ze sobą współgrają. Wtedy osoba, która przeszła kryzys psychiczny ma szansę na nowo się „zadomowić” i poczuć bezpiecznie w naszym wspólnym świecie.

„Człowiek, jak wszystko co żyje, szuka swojego ‘etosu’ – miejsca zadomowienia i kręgu swojskości” pisze Tischner (J. Tischner, Myślenie według wartości „Znak”, Kraków 1982, str. 399).

Twórzmy kręgi swojskości.

 

Anna Bielańska

Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju

Psychiatrii i Opieki Środowiskowej

12.09.2017
Królowa Śniegu i inne historie - polecamy film o Schizofrenii.
10.05.2017
Deklaracja I Kongresu Zdrowia Psychicznego!
25.04.2017
Polecamy tekst do przeczytania w wolnej chwili...
30.03.2017
Zapraszamy na I Kongres Zdrowia Psychicznego w Warszawie! Termin 8 maja 2017 rok.
13.03.2017
List Otwarty do Pani Premier Beaty Szydło w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w Polsce
21.11.2016
Badanie PATHWAYS - UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI
20.10.2016
Co dalej w sprawie NPOZP w Polsce?
17.10.2016
Wizyta Rzecznika Praw Obywatelskich w Stowarzyszeniu Rodzin "Zdrowie Psychiczne"
14.08.2016
Nowy projekt Stowarzyszenia! - "Osoba z niepełnosprawnością psychiczną – wartościowy pracownik."
04.07.2016
Od 1 kwietnia wystartował projekt "Młodzi niepełnosprawni - wzór aktywności zawodowej" na lata 2016-2018
Projekt i wykonanie SIT