srp

 

9 Teza. Chorujący na schizofrenię oczekują szacunku, zrozumienia i pomocy - perspektywa beneficjenta

 

 

Gdy ktoś całą młodość strawił na leczeniu schizofrenii, oczywiście jako pacjent,  wie co to jest narażenie na śmieszność, brak zrozumienia u innych, oczekiwanie na pomoc.

Wszystkie te sytuacje są bolesne i wywołują cierpienie. Chorujący domaga się od społeczeństwa zdjęcia z niego tego stygmatu. Nie chce być inny. Jednakże zdrowi pędzą w rytm tego świata, nie oglądają się na innych, wyścigują się o lepsze miejsce i zaszczyty.

Wystarczy wyrwać się z tego nurtu ludzi zagonionych i otworzyć bramę krainy Alicji z bajki, by dostrzec życie takie, które mogłoby się przyśnić.

Jestem pokojową. Osobą, która wybrała sobie to proste zajęcie. Nie mam poczucia krzywdy. Codziennie zaczynam pracę od mycia toalety, dalej przechodzę do pokoi, gdzie czyszczę łazienki, brodziki, prześcielam łóżka i odkurzam podłogi.

Choruję od 40 lat. Próbowałam różnych zawodów., byłam bibliotekarką, tłumaczem, inspicjentką. Zajęcia te mi się podobały, jednakże choroba nie pozwoliła mi ich wykonywać i odnalazłam się w końcu w pracy pokojowej w Zakładzie Aktywności Zawodowej przy ulicy Michała Bałuckiego w Krakowie.

Budzę się rano z lękiem, z trudem opuszczam domowe pielesze, by stawić czoła światu na zewnątrz. Jednak, gdy przekraczam próg hotelu ‘’U Pana Cogito’’ staję się częścią tego społeczeństwa, które się do mnie uśmiecha, wyciąga rękę, ściska ją czasem z siostrzaną serdecznością i pyta o samopoczucie, nowiny, stan ducha.

 

Ile to razy przerażona ogromem pracy, jaka mnie tego dnia czekała, stykałam się z pomocną dłonią koleżanek, wcale nie pracujących w mojej branży, które konkretnie i fizycznie brały na swoje barki mój trud. Koledzy szarmancko wyręczali mnie w ciężkich pracach. Pomoc ta i zrozumienie dla starszego wieku i niewieściej płci płynęła spontanicznie, przepełniała moje serce radością i wdzięcznością. Poranne lęki ustępowały.

Teraz zrozumiecie, dlaczego tak kochamy to miejsce. Pracują tu z nami ludzie, którzy nie kierują się zasadami rywalizacji i walki o lepsze miejsce, a raczej życzliwością, zrozumieniem, szacunkiem.

Tu nikt nie może zostać bez śniadania. Tym, którzy krępują się prosić o chleb stawia się tu półmisek pełen kuszących potraw. Zachęca się do jedzenia, zastępując rodzinę i stwarzając domową atmosferę.

 

Są wśród nas osoby milczące, zamknięte, zmartwione. Cóż, życie to nie bajka. Każdy jednak może podzielić się swymi problemami w czasie przerwy śniadaniowej, a wszyscy z empatią wysłuchują takich zwierzeń i ciepłem dłoni, uśmiechem wynagradzają trudy życia.

Konkretną pomoc uzyskujemy u opiekunów, którzy mają duże doświadczenie i wiedzę i ubiegając zdarzenia organizują opiekę nad dzieckiem, nad ciężarną koleżanką, nad chorym. Problemy same ulatują, nawet nie wiemy kiedy, nasze ścieżki się prostują, schizofrenia ustępuje, sen w nocy przychodzi, a lęki maleją.

W hotelu znajdujemy szczęście, domowe ognisko, gdyż są osoby, które tu obchodziły wesele, doczekały się dziecka, z trudem wiążą życie rodzinne z pracą, ale są spełnione w życiu.

Warunki tu panujące zapewniają chorującym szacunek, zrozumienie i pomoc.

 

Dorota Trybis

Stowarzyszenie „Otwórzcie Drzwi”

Kraków

 

9 Teza. Chorujący na schizofrenię oczekują szacunku, zrozumienia i pomocy - perspektywa profesjonalisty 
Zostałam poproszona o zapisanie moich  przemyśleń  związanych  z  ta tezą i szereg refleksji  nagle zaczęło się  pojawiać w mojej głowie. Pierwsza to taka-prosta bardzo, że każdy człowiek zasługuje na szacunek zrozumienie i pomoc, niezależnie od tego czy  choruje , czy kiedyś czy nigdy...
Ponieważ szacunkiem powinniśmy się obdarzać zawsze, niezależnie od  kondycji psychicznej, wykształcenia czy zajmowanej  pozycji. 
Nie zawsze ta jest, ale być powinno, tak myślę..
Druga refleksja to taka ,ze zbyt dużo jest wyuczonych technik w naszym życiu , a zbyt mało  zwykłej ciepłej , ludzkiej obecności .Bezinteresownej, bez pospiechu, bez oczekiwań , bez wyrachowania, bez korzyści.
Bezinteresowność to jakiś Vanishing Point) w naszym życiu, relikt przeszłości.
Przeliczamy  się na punkty, stawki, znajomości, interesowne bywanie, załatwianie i załatwianie..
A  gdzie są nasi znajomi, starzy Indianie , którzy  często bez słowa ze swoja ciepłą, cicha , serdeczną  obecnością skupiają się przy ognisku??
Tiziano Terzani , pisarz którym się teraz zachwycam  napisał:
tutaj cytuje ... ze społeczeństwo przypomina mentalność sępa , który lata wysoko ale oczy ma skierowane w dół,  w poszukiwaniu czegoś co może złapać w szpony. Wszystko musi być użyteczne, w przeciwnym wypadku nie ma żadnej wartości.
Jakież to smutne, ta bezużyteczna użyteczność w naszym życiu.
   A myśląc o szacunku, którym powinniśmy obdarzać innych , przypomina mi się mój przyjaciel Bolek Greczynki , uznany już wówczas aktor i artysta, który z ta sam atencja traktował księżniczkę irańską, poznaną podczas festiwalu teatralnego w  Teheranie, w której się zakochał szczęśliwie 
i  panią Helenkę, nasza nieznośna portierkę na ASP , która przeklinała  siarczyście komentując rożne  wydarzenia  , a on wsłuchiwał się w jej opowiadania z wielka powagą. Miał przyjaciół w wielkim i małym świecie,   ostatnie lata swojego życia spędził w Living Museum , pośród pacjentów stanowego szpitala psychiatrycznego w Nowym Yorku, gdzie nie tylko pracował ale przede wszystkim się PRZYJAŻNIŁ.
Wydaje mi się   tez, że chyba nie miał zegarka...
KIEDY MYSLE O OBDAROWYWANIU się SZACUNKIEM I ZROZUMIENIEM z pozycji z osoby, która już wiele lat przygląda się życiu w psychiatrycznym świecie, a tez innemu życiu tez się długo przygląda, to często wydaje mi się, że powinny odbywać się kursy, warsztaty czy takie tam,  nie technik  zachowań  rożnych  ale właśnie nauka ciepła  i uśmiechu a przede wszystkim przytulania.
Przytulanie i słuchanie bezinteresownie-czy to w ogóle jest możliwe?
Jesteśmy dość ponurym społeczeństwem pozbawionym ciepła , uśmiechu, dowcipu, za to  lubimy głosić prawdy jedynie słuszne, oceniać innych, ich zachowanie , ich wygląd , ich przyzwyczajenia,  klasyfikować ,a  jednym zdaniem czy słowem zapisać  ich życie.
Osobom  chorującym  na schizofrenię,  świat się przewraca do góry nogami , trzeba im ten świat pomóc utrzymać w jakieś pionowego pozycji , wspierać i być.
Być czy mieć, czy ktoś już rozwiązał ten problem? 
Podział na osoby, które pomagają I na te  które pomocy wymagają  JEST SZTUCZNY  i często wywołuje  we mnie niepokój  i lęk,  bo łatwo można przekroczyć  granice  zwykłej  wspierającej obecności a   stworzyć świat pewników i jedynie słusznych racji, ubrać się w demiurga i zacząć infantylizować  nagle cudze życie. To bardzo niebezpieczne jest..
Świat zewnętrzny pełen  jest frazesów, myślę że nie trzeba  ulegać magnificencjom i eminencjom ,  ale wsłuchiwać się w każda osobę obok nas niezależnie od jej  psychicznych uwarunkowań jeżeli potrzebuje pomocy , szacunku i zrozumienia to pomagać , zrozumieć i traktować  z należytym  szacunkiem.
Myślę sobie też że Naprawdę istnieje tylko jedna miłość: obcowania z ludźmi.
Antoine de Saint Exupery
 
Małgorzata Bundzewicz
artystka malarka Galeria Miodowa Kraków
12.09.2017
Królowa Śniegu i inne historie - polecamy film o Schizofrenii.
10.05.2017
Deklaracja I Kongresu Zdrowia Psychicznego!
25.04.2017
Polecamy tekst do przeczytania w wolnej chwili...
30.03.2017
Zapraszamy na I Kongres Zdrowia Psychicznego w Warszawie! Termin 8 maja 2017 rok.
13.03.2017
List Otwarty do Pani Premier Beaty Szydło w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w Polsce
21.11.2016
Badanie PATHWAYS - UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI
20.10.2016
Co dalej w sprawie NPOZP w Polsce?
17.10.2016
Wizyta Rzecznika Praw Obywatelskich w Stowarzyszeniu Rodzin "Zdrowie Psychiczne"
14.08.2016
Nowy projekt Stowarzyszenia! - "Osoba z niepełnosprawnością psychiczną – wartościowy pracownik."
04.07.2016
Od 1 kwietnia wystartował projekt "Młodzi niepełnosprawni - wzór aktywności zawodowej" na lata 2016-2018
Projekt i wykonanie SIT